Ciekawostki przyrodnicze
Sposób, w jaki sąsiedzi zza Odry wyszli z atomowego kryzysu zasługuje na miano cudu, choć oni wolą skromnie mówić o "energetycznej rewolucji".
Zamiast (zgodnie z obietnicą), zamykać za dziesięć lat siłownie atomowe, tymczasowo przedłużyli im żywot. Jednym o 8, innym o 14 lat. Dla uspokojenia nastrojów koncernom energetycznym wymierzono potężny podatek, który ma być przeznaczony na rozwój energetyki odnawialnej. Gdzież ów cud?
Otóż rząd ustami swojego kanclerza obiecał, że za dwadzieścia lat połowa energii będzie pochodziła z nowych, ekologicznych źródeł, by za czterdzieści sięgnąć 80 proc. poziomu. Czyli rewolucja. Jest tylko jeden, mały problem: póki co, odnawialne źródła energii leżą w powijakach. Elektrownie słoneczne i wiatrowe są drogie, a opłacalność osiągają tylko dzięki mniej lub bardziej ukrytym ulgom i dotacjom. Jeśli założyć, że przyszłościowa energetyka nie może emitować szkodliwego CO2, to nie ma wielkich szans na realizację szczytnego celu. Taką rewolucję może uratować tylko cud.
GRZEGORZ TABASZ










